niedziela, 27 października 2013
sobota, 26 października 2013
Nie rozdział....
Zmiana planów, zamiast bloga o Naruto, będzie blog, gdzie będe umieszczała randomowe opowiadania, które wpełzną do mojego umysłu, i jak nie będę miała pomysłu to..nie będą kontynuowane....
czwartek, 17 października 2013
No..więc bedzie nowy blog.
No będzie nowy blog, tym razem z Naruto.....Ale będą w prawdziwym świecie i znów Aoi, wkroczy w akcje!!! Więc czekajcie na mnie !!!
sobota, 12 października 2013
Przepraszam....
Notek nie będzie, przez czas nie określony........ Gomen, weny nie mam, macie jakieś pomysły33
wtorek, 1 października 2013
Gruvia
Nazywano ją deszczową kobietą.... włosy niebieskie, jak woda... ciało zmieniające się w wodę... a za nią padał deszcz. Nigdy się nie uśmiechała... bo po co? To tylko zbędny gest... chyba... tak myślała...
Po jej policzku przepłynęła malutka łza, potem kolejna i kolejna....to tylko pogarszało sytuację. Ludzie szeptali między sobą... komentarze były nie do zniesienia....Coraz więcej łez leciało jej z oczu, a ulewa narastała. Wrogie spojrzenia i zdziwienie na twarzy gdy ta się nie odzywała na kierowane w jej kierunku obelgi. Może na zewnątrz nie było widać tego bólu, ale wewnątrz jej serce płakało, błagało o miłość....
Łez było coraz więcej, a deszcz się pogorszył. Smutek i poczucie samotności towarzyszyły jej przy każdym kroku, lecz nie długo miała zaznać szczęścia.... w postaci spotkania nowej osoby, która da jej nadzieje...
~1 rok później~
Znów walczyła w brew swojej woli...znów... Jej gildia była straszna, okropna....nie znała znaczenia miłość.
Tak bardzo chciała poczuć, że ma wreszcie rodzinę..... Jej przeciwnikiem był ciemnowłosy chłopak...Wiedziała, że nie miała z nim szans, on się posługiwał magią lodowego tworzenia....tylko tym razem jeśli nie wypełni zlecenia zabiją ją, jakby nic dla nich nie znaczyła.....Kolejny bezsensowny atak.... nie dała za wygraną+..... chciała przeżyć, tyle zrobić, przetrwać!! Cios padł z jego strony, wiedziała, że to koniec... Były 3 opcje.. on ją dobiję, spadnie z dachu i skręci kark, albo jej własna gildia przeprowadzi na niej egzekucję.
Była zdana jego łaskę....Powoli opadała.....już miała spadać, ale to nie nastąpiło, zamiast tego poczuła silną dłoń która ją złapała za rękę i podciągnęła znowu na górę.. była jedna różnica..on ją przytulał...poczuła ciepło którego tak pragnęła od wielu lat...Czuła się chciana....
-Dlaczego jesteś smutna?
-Bo Juvia zginie....
-Przecież cię uratowałem....
-Oni...oni zabiją.... zabiją Juvie.
-Nie pozwolę na to!
-Dlaczego? Przecież Juvia jest twoim wrogiem....
-Przecież robiłaś to pod przymusem, prawda!!??!! Nie zasługujesz na śmierć!!!!
-To jak uratujesz Juvie???
-Dołączysz do Fairy Tail, obronimy cię, zapamiętaj....
-Juvia dziękuję.... bardzo dziękuję.
Wziął ją na ręce i zeskoczył z budynku..... Po jej policzku popłynęła łza..... łza szczęścia..wreszcie będzie miała rodzinę...
~2 lata później~
Do Fairy Tail dołączył również Gajjel. Wreszcie ma rodzinę, tą prawdziwą. Jest tam gdzie powinna być. Tylko jednego brakowało jej do szczęścia.... żeby potrafić wyznać uczucie ukochanej osobie.... Niby są przyjaciółmi, ale mogą też kochać siebie nawzajem, a może być tak, że ta miłość jest jednostronna.... Nikt nie wie....Może dzisiaj.. w święto zakochanych narodzi się nowa para....
-Juvia, możemy pogadać?
-T-tak, paniczu
Wyszli....
-Gdzie panicz prowadzi Juvie?
-Zobaczysz.....
Przyspieszyli, by po chwili być na miejscu...
-Juvia, usiądź.
Posłusznie wykonała polecenie....
-Muszę ci coś powiedzieć- powiedzieli razem
-Ty pierwsza...
-Nie,ty pierwszy paniczu.
-To razem...
-Kocham cię!- ich głosy zgrały się w jedną całość... Na policzki obu towarzyszy wpełzły rumieńce....
-Śmieszne...
-Ale co śmieszne paniczu? Juvia nie rozumie.
Nie dostała odpowiedzi..
-Panicz-
Nie zdążyła,, ponieważ Gray ją pocałował... może zetknięci ich ust było krótkie, ale przyjemne dla obojga magów...
-Przepraszam..
Tym razem to Juvia pierwsza pocałowała.
-Paniczu nie ma za co przepraszaś, ja jestem szczęśliwa.
Niebieskowłosa wbiła się w usta Graya.... Dalej wiecie co się potoczy, a na tym się nie skończyło.......
Więc tak, krótki trochę one shot, za co bardzo przepraszam Marie...GOMENE!!!!!!!I, połowa one shota jest ponura, nie,, w,iem czy będzie się podobał,...Może, ,trochę lepiej, się czuję niż, ostatnio no ale ciągle jest ból głowy,.......,.
Po jej policzku przepłynęła malutka łza, potem kolejna i kolejna....to tylko pogarszało sytuację. Ludzie szeptali między sobą... komentarze były nie do zniesienia....Coraz więcej łez leciało jej z oczu, a ulewa narastała. Wrogie spojrzenia i zdziwienie na twarzy gdy ta się nie odzywała na kierowane w jej kierunku obelgi. Może na zewnątrz nie było widać tego bólu, ale wewnątrz jej serce płakało, błagało o miłość....
Łez było coraz więcej, a deszcz się pogorszył. Smutek i poczucie samotności towarzyszyły jej przy każdym kroku, lecz nie długo miała zaznać szczęścia.... w postaci spotkania nowej osoby, która da jej nadzieje...
~1 rok później~
Znów walczyła w brew swojej woli...znów... Jej gildia była straszna, okropna....nie znała znaczenia miłość.
Tak bardzo chciała poczuć, że ma wreszcie rodzinę..... Jej przeciwnikiem był ciemnowłosy chłopak...Wiedziała, że nie miała z nim szans, on się posługiwał magią lodowego tworzenia....tylko tym razem jeśli nie wypełni zlecenia zabiją ją, jakby nic dla nich nie znaczyła.....Kolejny bezsensowny atak.... nie dała za wygraną+..... chciała przeżyć, tyle zrobić, przetrwać!! Cios padł z jego strony, wiedziała, że to koniec... Były 3 opcje.. on ją dobiję, spadnie z dachu i skręci kark, albo jej własna gildia przeprowadzi na niej egzekucję.
Była zdana jego łaskę....Powoli opadała.....już miała spadać, ale to nie nastąpiło, zamiast tego poczuła silną dłoń która ją złapała za rękę i podciągnęła znowu na górę.. była jedna różnica..on ją przytulał...poczuła ciepło którego tak pragnęła od wielu lat...Czuła się chciana....
-Dlaczego jesteś smutna?
-Bo Juvia zginie....
-Przecież cię uratowałem....
-Oni...oni zabiją.... zabiją Juvie.
-Nie pozwolę na to!
-Dlaczego? Przecież Juvia jest twoim wrogiem....
-Przecież robiłaś to pod przymusem, prawda!!??!! Nie zasługujesz na śmierć!!!!
-To jak uratujesz Juvie???
-Dołączysz do Fairy Tail, obronimy cię, zapamiętaj....
-Juvia dziękuję.... bardzo dziękuję.
Wziął ją na ręce i zeskoczył z budynku..... Po jej policzku popłynęła łza..... łza szczęścia..wreszcie będzie miała rodzinę...
~2 lata później~
Do Fairy Tail dołączył również Gajjel. Wreszcie ma rodzinę, tą prawdziwą. Jest tam gdzie powinna być. Tylko jednego brakowało jej do szczęścia.... żeby potrafić wyznać uczucie ukochanej osobie.... Niby są przyjaciółmi, ale mogą też kochać siebie nawzajem, a może być tak, że ta miłość jest jednostronna.... Nikt nie wie....Może dzisiaj.. w święto zakochanych narodzi się nowa para....
-Juvia, możemy pogadać?
-T-tak, paniczu
Wyszli....
-Gdzie panicz prowadzi Juvie?
-Zobaczysz.....
Przyspieszyli, by po chwili być na miejscu...
-Juvia, usiądź.
Posłusznie wykonała polecenie....
-Muszę ci coś powiedzieć- powiedzieli razem
-Ty pierwsza...
-Nie,ty pierwszy paniczu.
-To razem...
-Kocham cię!- ich głosy zgrały się w jedną całość... Na policzki obu towarzyszy wpełzły rumieńce....
-Śmieszne...
-Ale co śmieszne paniczu? Juvia nie rozumie.
Nie dostała odpowiedzi..
-Panicz-
Nie zdążyła,, ponieważ Gray ją pocałował... może zetknięci ich ust było krótkie, ale przyjemne dla obojga magów...
-Przepraszam..
Tym razem to Juvia pierwsza pocałowała.
-Paniczu nie ma za co przepraszaś, ja jestem szczęśliwa.
Niebieskowłosa wbiła się w usta Graya.... Dalej wiecie co się potoczy, a na tym się nie skończyło.......
Więc tak, krótki trochę one shot, za co bardzo przepraszam Marie...GOMENE!!!!!!!I, połowa one shota jest ponura, nie,, w,iem czy będzie się podobał,...Może, ,trochę lepiej, się czuję niż, ostatnio no ale ciągle jest ból głowy,.......,.
piątek, 27 września 2013
Rozdział 7
On chyba naprawdę się wkurwił..... Nie było go już od godziny... Nagle trzask, a reszta potoczyła się w szybki tempie. Do pomieszczenia wszedł Gajjel cały podbuntowany. Wziął nasze rzeczy i wyrzucił za pokój ja byłam już ubrana, więc mnie podniósł i zarzucił sobie przez ramię.
-Wypierdalamy stąd!
-G-gajjel, co się s-stało?
-Mała, nie wkurwiaj mnie!
-No, ale ja nie wiem co się stało !
-Ten twój blondyneczek kazał mi przekazać, że będzie tęsknił za tak piękną anielicą, i wiesz co kurwa!! Dał ci pierścionek i zaproponował, żebyś została jego żoną, ten huj niech wie, że ma szczęście bo inaczej ju by nie żył popierdolony lizus!!
-Co zrobił?!
-Głucha jesteś?!
-Szybciej za nim mnie zatrzyma blondasek!!! Szybciej !! Wio, wio!
-Ja koń?!
-Tak.
Przyśpieszył... Byliśmy już po za posiadłościom.
-Możesz mnie już puścić Gajjel..
-Tym razem ni się nie wywiniesz!
Szykowała się długa droga... Z towarzystwem zboczonej puszki!!!!!!
(Aoi)
Niestety Erza się uparła, że na misje mamy iść teraz, więc poszliśmy. Wróciliśmy dopiero po 21.
Oczywiście ze mną poszedł Natsu.... Nie wiem co on ma! Jakiś syndrom?? Doszliśmy już do mojego domu. Wsadziłam do kieszeni rękę i szukałam kluczyka. Po nie udolnej próbie prześwietlenia mojej kieszeni, znalazłam owa rzec. Weszliśmy do środka.
-Chcesz coś do jedzenia?
-Nie.
-No dobra, ja idę się wykąpać, zaraz przyjdę.
-Czekam na ciebie w pokoju.
Dziwny miał ten swój uśmieszek ... Jeśli ten ogniodupny pedał zamknie mi pokój przed nosem, jutro obudzi się martwy!!! Skończyłam moje rozmyślania i ruszyłam do łazienki. Moje ubrania powoli się ze mnie zsunęły... Napuściłam wody do wanny i weszłam do niej. Roskosz, którą dawała mi kąpiel nie długo musiala się skończyć, bo ktoś zaczął się dobijać do drzwi!
-Aoi, chcę mi się sikać!!!
-Już wychodzę!
Zawinęłam się w ręcznik i otworzyłam drzwi... Natsu....nie zdążyłam nic powiedzieć, a on już przyciskał mnie do ściany.
-Co ty sobie myślisz, smoczku! Mnie nie można-
-Co ja myślę? Ja myślę, że ja jestem smokiem, a ty moją zwierzyną.
-Zwierzyną to ty możesz se być w swojej dupie!!!
-Brzydko się do mnie odzywasz. Trzeba cie ukarać.
-O czym ty mówisz?!
Niebezpiecznie przybliżał się do moich ust...*Puk, puk, puk*
-Cholera!
-Ja pójdę otworzyć zboczeńcu!!
Narzuciłam na siebie szlafrok i poszłam na dół. W pośpiechu otworzyłam drzwi, a w nich stała Levy.
-Aoi, jest ktoś u ciebie?
-Tak, ale zaraz go już nie będzie!
-No to dobrze, musimy pogadać!
Ruszyłam na górę..
-A ty gdzie?
-Wyrzucić zboczeńca z domu!
-Zboczeńca?
-Długa historia.
Żwawym krokiem ruszyłam w stronę łazienki, weszłam do niej i otworzyłam okno. Złapałam za kołnierz Natsu i jednym susem wyrzuciłam go za okno \.
-Przepraszam, ale Levi przyszła!
I zamknęłam okno. Dosłownie zeskoczyłam na dół.
-To o czym chciałaś porozmawiać Levi ?
-To może usiądźmy i porozmawiajmy przy kawie?
-Ok.
Przenieśliśmy się do salonu, ja zrobiłam po kawie i przyniosłam ciasteczka.
-No więc tak, jak byłam na misji z Gajjelam, dostałam liścik i on na pewno nie był od domowników, ani od blaszanej puszki, a gdy po ukończeniu misji weszłam do domu, hol był cały obsypany różami!
-U mnie było tak samo, liścik i 100 róż na łóżku!
- I do tego użerałam się z Gajjelem.
Zarumieniła się, coś jej zrobił! Zabije gada!!!!
-Co ci zrobił?
-No kiedy byliśmy u zleceniodawców, to przycisnął mnie do łóżka i próbował pocałować, ale Hiyoshi przyszedł, a potem gdy już wykonaliśmy zadanie, ja siedziałam na łóżku, wtedy się wkurzyła za to, że jestem nie uważna i lekkomyślna, i se poszedł, potem przyszedł cały podbuntowany, wyrzucił wszystkie nasze rzeczy za pokój i mnie przerzucił przez ramię i dosłownie wybiegliśmy poza teren rezydencji!
-Ja też dzisiaj miałam podobne przeżycia T.T
-Co?
-No ja się kąpałam, a u mnie był Natsu, więc ten głupek powiedział, że chce do kibla, a ja głupia w samym ręczniku otworzyłam mu drzwi, a ten pedał przycisnął mnie do ściany i też próbował mnie pocałować, gdyby nie ty....
-I pewnie wrzeszczałaś na cały dom, że cię nie można tak przyciskać do ściany?
-Skąd wiedziałaś? -.-
-Za dobrze cię znam przyjaciółko!
-Przejdziemy się gdzieś jutro?
-Jasne i kolejna sprawa, mogę u ciebie nocować?
-No. A co nie chcesz wracać do swojego domu?
-Boje się, że znów Gajjel wpakuję mi się do domu.
-Dobra.. Nie wnikam...
-Gdzie będę spać?
-Na przeciwko mojego pokoju, a i nie masz nic przeciwko, żebym to ja poszła się pierwsza kąpać?
-Nie, ja w tym czasie coś ugotuję.
-Omlety?!
-Tak...
-Dziękuję !!!!!
-Proszę głodomorze.
I poleciałam na górę, nie ma to jak kąpiel... Gdy weszłam do łazienki, spostrzegłam małą kartkę....
"Dokończę to co zacząłem, Natsu."
-....Cholerny zboczeniec!!!!
Zdjęłam ubranie i weszłam do wanny...
Nie wiem ile czasu minęło... Usłyszałam głos Levi
-AOI, OMLETY GOTOWE!!!
-JUŻ BIEGNĘ!!!
Wyszłam z mojego raju i zarzuciłam na siebie szlafrok, po chwili zeszłam na dół, ku mojemu zaskoczeniu, zamiast 1 omleta, była sterta owej rzeczy!
-Postarałaś się!
-No wiem....
Zasiadłam do stołu i sięgnęłam po widelec, reszta szybko się potoczyła... Po godzinie na talerzu nie było żadnego omleta, a ja miałam pełny brzuch do granic możliwości. Szykowała się długa noc... z udziałem kibla, szklanki wody i lekami!
Dopiero dzisiaj zasiadłam na komputerze!! Była awaria internetu, komentarze dodawałam od koleżanki z kompa!!
Laxus: Bulwersuj się, bulwersuj, z tego nic dobrego nie wyniknie.
A ty co tak sam siedzisz? Gdy nie ma Kuro, gęba zamknięta na kłódkę?!!!
Laxus: Tak!!!! A ty nie masz nic do tego, dupna sadystko!!!!!
Więc kończę tutaj swoją wypowiedź, za nim blondasek wyprowadzi mnie z równowagi!!!!!
-Wypierdalamy stąd!
-G-gajjel, co się s-stało?
-Mała, nie wkurwiaj mnie!
-No, ale ja nie wiem co się stało !
-Ten twój blondyneczek kazał mi przekazać, że będzie tęsknił za tak piękną anielicą, i wiesz co kurwa!! Dał ci pierścionek i zaproponował, żebyś została jego żoną, ten huj niech wie, że ma szczęście bo inaczej ju by nie żył popierdolony lizus!!
-Co zrobił?!
-Głucha jesteś?!
-Szybciej za nim mnie zatrzyma blondasek!!! Szybciej !! Wio, wio!
-Ja koń?!
-Tak.
Przyśpieszył... Byliśmy już po za posiadłościom.
-Możesz mnie już puścić Gajjel..
-Tym razem ni się nie wywiniesz!
Szykowała się długa droga... Z towarzystwem zboczonej puszki!!!!!!
(Aoi)
Niestety Erza się uparła, że na misje mamy iść teraz, więc poszliśmy. Wróciliśmy dopiero po 21.
Oczywiście ze mną poszedł Natsu.... Nie wiem co on ma! Jakiś syndrom?? Doszliśmy już do mojego domu. Wsadziłam do kieszeni rękę i szukałam kluczyka. Po nie udolnej próbie prześwietlenia mojej kieszeni, znalazłam owa rzec. Weszliśmy do środka.
-Chcesz coś do jedzenia?
-Nie.
-No dobra, ja idę się wykąpać, zaraz przyjdę.
-Czekam na ciebie w pokoju.
Dziwny miał ten swój uśmieszek ... Jeśli ten ogniodupny pedał zamknie mi pokój przed nosem, jutro obudzi się martwy!!! Skończyłam moje rozmyślania i ruszyłam do łazienki. Moje ubrania powoli się ze mnie zsunęły... Napuściłam wody do wanny i weszłam do niej. Roskosz, którą dawała mi kąpiel nie długo musiala się skończyć, bo ktoś zaczął się dobijać do drzwi!
-Aoi, chcę mi się sikać!!!
-Już wychodzę!
Zawinęłam się w ręcznik i otworzyłam drzwi... Natsu....nie zdążyłam nic powiedzieć, a on już przyciskał mnie do ściany.
-Co ty sobie myślisz, smoczku! Mnie nie można-
-Co ja myślę? Ja myślę, że ja jestem smokiem, a ty moją zwierzyną.
-Zwierzyną to ty możesz se być w swojej dupie!!!
-Brzydko się do mnie odzywasz. Trzeba cie ukarać.
-O czym ty mówisz?!
Niebezpiecznie przybliżał się do moich ust...*Puk, puk, puk*
-Cholera!
-Ja pójdę otworzyć zboczeńcu!!
Narzuciłam na siebie szlafrok i poszłam na dół. W pośpiechu otworzyłam drzwi, a w nich stała Levy.
-Aoi, jest ktoś u ciebie?
-Tak, ale zaraz go już nie będzie!
-No to dobrze, musimy pogadać!
Ruszyłam na górę..
-A ty gdzie?
-Wyrzucić zboczeńca z domu!
-Zboczeńca?
-Długa historia.
Żwawym krokiem ruszyłam w stronę łazienki, weszłam do niej i otworzyłam okno. Złapałam za kołnierz Natsu i jednym susem wyrzuciłam go za okno \.
-Przepraszam, ale Levi przyszła!
I zamknęłam okno. Dosłownie zeskoczyłam na dół.
-To o czym chciałaś porozmawiać Levi ?
-To może usiądźmy i porozmawiajmy przy kawie?
-Ok.
Przenieśliśmy się do salonu, ja zrobiłam po kawie i przyniosłam ciasteczka.
-No więc tak, jak byłam na misji z Gajjelam, dostałam liścik i on na pewno nie był od domowników, ani od blaszanej puszki, a gdy po ukończeniu misji weszłam do domu, hol był cały obsypany różami!
-U mnie było tak samo, liścik i 100 róż na łóżku!
- I do tego użerałam się z Gajjelem.
Zarumieniła się, coś jej zrobił! Zabije gada!!!!
-Co ci zrobił?
-No kiedy byliśmy u zleceniodawców, to przycisnął mnie do łóżka i próbował pocałować, ale Hiyoshi przyszedł, a potem gdy już wykonaliśmy zadanie, ja siedziałam na łóżku, wtedy się wkurzyła za to, że jestem nie uważna i lekkomyślna, i se poszedł, potem przyszedł cały podbuntowany, wyrzucił wszystkie nasze rzeczy za pokój i mnie przerzucił przez ramię i dosłownie wybiegliśmy poza teren rezydencji!
-Ja też dzisiaj miałam podobne przeżycia T.T
-Co?
-No ja się kąpałam, a u mnie był Natsu, więc ten głupek powiedział, że chce do kibla, a ja głupia w samym ręczniku otworzyłam mu drzwi, a ten pedał przycisnął mnie do ściany i też próbował mnie pocałować, gdyby nie ty....
-I pewnie wrzeszczałaś na cały dom, że cię nie można tak przyciskać do ściany?
-Skąd wiedziałaś? -.-
-Za dobrze cię znam przyjaciółko!
-Przejdziemy się gdzieś jutro?
-Jasne i kolejna sprawa, mogę u ciebie nocować?
-No. A co nie chcesz wracać do swojego domu?
-Boje się, że znów Gajjel wpakuję mi się do domu.
-Dobra.. Nie wnikam...
-Gdzie będę spać?
-Na przeciwko mojego pokoju, a i nie masz nic przeciwko, żebym to ja poszła się pierwsza kąpać?
-Nie, ja w tym czasie coś ugotuję.
-Omlety?!
-Tak...
-Dziękuję !!!!!
-Proszę głodomorze.
I poleciałam na górę, nie ma to jak kąpiel... Gdy weszłam do łazienki, spostrzegłam małą kartkę....
"Dokończę to co zacząłem, Natsu."
-....Cholerny zboczeniec!!!!
Zdjęłam ubranie i weszłam do wanny...
Nie wiem ile czasu minęło... Usłyszałam głos Levi
-AOI, OMLETY GOTOWE!!!
-JUŻ BIEGNĘ!!!
Wyszłam z mojego raju i zarzuciłam na siebie szlafrok, po chwili zeszłam na dół, ku mojemu zaskoczeniu, zamiast 1 omleta, była sterta owej rzeczy!
-Postarałaś się!
-No wiem....
Zasiadłam do stołu i sięgnęłam po widelec, reszta szybko się potoczyła... Po godzinie na talerzu nie było żadnego omleta, a ja miałam pełny brzuch do granic możliwości. Szykowała się długa noc... z udziałem kibla, szklanki wody i lekami!
Dopiero dzisiaj zasiadłam na komputerze!! Była awaria internetu, komentarze dodawałam od koleżanki z kompa!!
Laxus: Bulwersuj się, bulwersuj, z tego nic dobrego nie wyniknie.
A ty co tak sam siedzisz? Gdy nie ma Kuro, gęba zamknięta na kłódkę?!!!
Laxus: Tak!!!! A ty nie masz nic do tego, dupna sadystko!!!!!
Więc kończę tutaj swoją wypowiedź, za nim blondasek wyprowadzi mnie z równowagi!!!!!
sobota, 21 września 2013
Dziękuję ze jesteście, ze czytacie, że komentujecie moje wypociny! 1000 wyświetleń stuknęło. Teraz piszę rozdział 7, a po nim zamówionego one shota. Jeszcze raz dziękuje, Miku- chan która komentuję moje posty i te złe i te dobre, Aiko, że po prostu jest i ma siłę czytać to wszystko, Shaila, że też po prostu jest, Hikari która dawała mi rady gdy zaczynałam pisać moje wymysły, Marie też za to, że jest i innym anonimowym osobom które to czytają, Oli za to, że jest, po prostu DZIĘKUJĘ!!!!!!!!
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Bojabongo
rysuneczek
http://img35.imageshack.us/img35/7909/f82.png

